2012-01-02 00:12:07
Podsumowanie
Jeśli by liczyć od poprzedniej gwiazdki, zmarły 4 osoby z rodziny... w zasadzie w ciagu roku dokładnie 4... 
Mój kuzym Mariusz, który kiedyś jako jedyny miał dla mnie cierpliwośc i poświęcał mi sporo swojego czasu ucząc mnie gry na gitarze, w zeszłą Gwiazdkę został znaleziony martwy na schodach. Nikt mi nie powiedział co się stało. Może zawał, a może się zapił... nie wiem. 
Później wujek Jurek, który zostawił spory dług na hipotece domu i mama musi go spłacić, ale przecież to był jej młodszy brat, w którego wychowywaniu brała udział i którego kochała. Na pewno jej ciężko. 
Umarła malutka córeczka mojej ukochanej kuzynki Julity, Maja, z powodu skomplikowanej wady serca... Serduszko nie wytrzymało operacji.
Teraz na dzień przed Gwiazdką umarł wujek Rysiek, który od lat chorował na alzheimera. Przynajmniej nikt go już nie wyzywa od chujów i zasrańców. Umarł spokojnie we śnie... I zaraz potem przypomniała sobie o nim jego rodzina i znajomi... szkoda, że nie wcześniej.
To był bardzo zły rok. Każda drobna spełniająca się nadzieja była zastępowana przez jakąś katastrofę. Na szczęście przyjaciele byli zawsze na wyciągnięcie ręki i już sama świadomośc ich obecności pomagała wytrzymać.
W nowy rok patrzę ze strachem, ale idę z podniesionym czołem, żeby nie dać się złamać. Ciężaru z pleców nikt mi nie zdejmie, ale wiem, że jesli upadnę, ktoś pomoże mi wstać.
Dziękuję Wam wszystkim Kochani za wsparcie. Panu Misiowi I Pani Mamie za wakacje i opiekę, kiedy nadmiar nieszczęść przydusił. Kowalixowi za pieniądze na święta. Crustowi za oparcie, na każdym kolejnym cholernym pogrzebie. Nephandiemu za sesje Łaka, które pozwalały oderwać sie od koszmarnej rzeczywistości. Lilusi za kojąca obecność. Mamie, że mimo wszystko nie dała się życiu znokautować. I jeszcze raz wszystkim za wspaniałą imprezę noworoczną. Jesli kogoś nie wymieniłam, to tylko dlatego, że ze wzruszenia mam oczy w mokrym miejscu i niewiele widzę...
Ten rok musi być po prostu lepszy, bo gorsze to już chyba tornado, albo zaraza...

skomentuj (3)

2011-12-18 19:08:00
Ja kce urlop!!!
Potrzebuję dłuższego odpoczynku, bo już sama myśl o pracy dporowadza mnie do łez. Cały entertainment, który odstawiam w pracy w ramach odstresowania pacjentów, przestaje wystarczać do załadowania moich osobistych baterii. Rok się kończy, a ja miałam tylko kilka dni wykorzystanego urlopu... Myslałam teraz o 8 dniach, bo miedzy gwiazdką, a tym nowym kościelnym świętem.. jakby nie patrzeć w oryginale Trzech Magów  :D. 
Szefowa zareagowała nieco nerwowo. 'Oczywiście dam ci kilka dni, ale nie aż tyle, bo ja sobie nie poradzę.. No najwyżej tydzień.'
Ehhh.. Raz, że 8 dni to mniej więcej tydzień, dwa, jest jeszcze druga asystentka i nie widzę powodu dlaczego nie miałaby mnie zastąpić.
Dostałam zaproszenie na Nowy Rok w okolice Przemyśla i chyba tylko to może być jakimś powodem, żeby mnie wypuściła z roboty... bo jeśli wolne miedzy Świętami a Nowym Rokiem, to nie zdążę zwyczajnie wrócić z imprezy do domu, bo jedzie się teraz prawie dobę... Z drugiej strony, jeśli wolne od Nowego Roku do 3 Magów, to nie zdążę dojechać... Dammit!
I pozostawiam bez komenta, że i tak nie mam nawet na przejazd na imprezę ;p.
BTW... any impreza Sylwkowa around?

skomentuj (4)

2011-11-24 21:46:48
A to nowość...
Ineska ma nowego faceta. O!

skomentuj (7)

2011-11-03 18:03:40
No i co ja mam powiedzieć?
Za dobrze nie jest. Trzecia śmierć w rodzinie w ciągu roku... chociaż rok w sumie jeszcze nie upłynął. Co rusz ktoś mi mówi, że choruje. Głównie na nowotwór.. doliczyłam się już kilkunastu osób, masakra jakaś. Jak ich wszystkich wspierać? Sklonować bym się musiała. A tak uchodzę za niewdzięcznicę, której nie obchodzi czyjaś choroba. Każdy jest z innej bajki.. z innego otoczenia... i oczekuje pomocy, a ja naprawdę nie wydolę. Czy mam się czuć winna, że to nie ja zachorowałam? No kurde! Przepraszam - nie udźwignę. Martwię się o Was wszystkich, ale jestem jedna. Mogę wesprzeć dobrym słowem, czasem telefonem, ale też muszę kiedyś zebrać psychikę, bo delikatnie mówiąc roztentegowana jestem. Wolałabym już konkretny telefon 'Ineska zrób mi zakupy', czy coś w ten deseń.
Niestety musiałam wrócić do antydepresantów. Kolejny rok leczenia, z małą kilkumiesięczną przerwą, kiedy wydawało mi się, że już będzie dobrze. Potrzebna mi ludność bardzo, ale smutasów nikt nie lubi. Unikam więc, żeby nie zdążyć sobą zmęczyć.
Zaczynam coś tam pisać.. takie małe zajawki. Okazało się, że bez antydepresantów nic nie mogę napisać.. nawet posprzątać nie umiem... Moja chata zbliża się wielkimi krokami do standardów Crusta. 
Spadł nam na głowy spadek, który trzeba przyjąć, bo to przecież dom, w którym mieszkamy. Spadek z długiem w roli głównej. W zasadzie dziedziczy mama i ciotka. Mama przemyślała, przyjmie z dobrodziejstwem inwentarza i będzie powolutku spłacała dług swojego brata. Ciotka co pięć minut ma inny pomysł, a to odda bankowi na emeryture, a to sprzeda, a to podzieli, a to wprowadzi się tu, a to tam. Ale spadku nie przyjmie. Albo przyjmie. Albo nie przyjmie i sprzeda. Oszaleć idzie. Logiki w tym za grosz. Ale jak sama mówi 'nic tam nie jest moją własnością i nic nie mam do powiedzenia'. 
Mama postanowiła swoją część przyjąć. Ponieważ ciotka powiedziała, że grosza nie włoży, mama sama za oszczędności z emerytury remontuje mieszkanie po wujku i chce wynająć, żeby chociaż troszkę odzyskać pieniędzy na spłatę. 
Cokolwiek postanowią, mam nadzieję, że nie wyląduję w efekcie w jakimś bloczydle. Wiem, że ludzie mieszkają, wiem że niektórzy lubią, ale strasznie nienawidzę bloków. Pod oknem mogą mi jeździć tiry i kawalkady motocykli, no problem, nawet okno otworze. Ale prujący japę sąsiad doprowadza mnie do wrzenia w ułamku sekundy.
Lubta se i mieszkajta. A ja marzę o domku nad brzegiem morza.. choćby takim malutkim.

skomentuj (0)

2011-10-20 23:20:30
Maja
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy klikali w reklamę i wpłacali pieniądze na konto małej Mai. Mała niestety nie przeżyła wczorajszej operacji. 
Szczęśliwej drogi Maleńka...

skomentuj (1)

2011-09-18 14:22:52
ineska pije
nie w samotności, ale z samotności. mam wspaniałych przyjaciół, ale to nie to samo co dzielenie życia z ukochaną osobą. bycie singlem sucks...

skomentuj (2)

2011-08-28 12:39:56
In The Middle of Addiction
Sesje Łaka i Vampa night by night. Za Je Bi Ście. No kuuurde, zupełnie jak prawdziwe wakacje. Do pracy chodziłam nieprzytomna licząc, że to nie podpadnie. Nie podpadło :). Nephandiego spotkało nieszczęcie, a przynajmniej duża nieprzyjemność. Zatęsknił za urlopem w Polsce, dogadał sie w kwesti rozłożenia czynszu na raty, bo nie miał specjalnych oszczędności. Właściciel mieszkania zgodził się bez problemu. Nef przyjechał, pograliśmy trochę, potem wrócił do Rotterdamu, gdzie przywitał go właściciel chaty informacją, że ponieważ nie zapłacił czynszu w całości, ma opuścić mieszkanie. W dwa dni. I dupa blada. Praca była, ale bez mieszkania i pieniędzy nie miał jak zostać. 
Przyjechał do Gdyni, gdzie namiętnie szukał pracy - trochę w 3mieście, ale głównie zagranicą. Szarpał się okrutnie, bo on z tych robotnych. Ale Ineska nie śmiałaby narzekać - Żarełko pod ryjek... gary pozmywane... sesja prawie co wieczór. Raj i rozpusta normalnie :]. Gdyby nie brak kasy i dziwne zachowanie babki Nephandiego, która jakieś dziwne uniki robiła (ciągle robi). To byłoby purrrrfecto :).
Niestety na szczęście dla Nephandiego i totalną ineskową rozpacz, nowa praca znalazła się już po miesiącu i bydle jedno wyjechało nah Netherlandy egejn. Niedobre bydle. Ineski sie tak bez sesji nie zostawia, no!

Teraz Ineska tęskni za towarzystwem i dziczeje w chacie sama. Syf został straszny, bo do sprzątania jakoś motywacji brakuje. Ale dzisiaj skończyłam jedną ścianę malować - taaa... zryw miałam - kolor miał być delikatnie koralowy, a okazał się wściekłym malinowym różem. Ożeszkurrrwajapierdole!

W międzyczasie udało mi się zrobić intensywny kurs Norweskiego. Raz, że szlag trafił, że nie moglam sama rozgryźć, dwa nadzieja, że kiedyś będzie mnie stać pojechać tam na wakacje, trzy myślałam o pracy tam i zostaniu na stałe o ile będzie możliwość. Tylko nie mam z kim kotów zostawić :(. Crust obiecał, że w razie czego się nimi zajmie i weźmie je do siebie, ale teraz ma hodowlę szczurow.. a to trochę nie po drodze. Nikt mi nie przychodzi do głowy... :(.

Trochę desperacji na koniec. Ineska się przepracowała, a kilka dni z roztentegowaną emocjonalnie szefową i sprzecznymi poleceniami zaowocowało lekkim załamaniem psychicznym i pogłębieniem depresji - a ja własnie miesiąc temu leki odstawiłam kurrrde!!! Teraz walczę o urlop i nie wiem jeszcze czy to kilka dni czy dwa tygodnie. Bardzo chciałam jechać zagranicę... gdziekolwiek, bo nigdy nigdzie nie byłam. Może jest szansa z Panem Misiem jechać. Albo chociaż do Pana Misia - to też jest słuszny pomysł, zwłaszcza, że może jeszcze są te duże jagody.

skomentuj (3)

2011-06-26 11:14:03
u r very welcome :)
Zapraszam serdecznie na ineskową imprezkę, już w najbliższą sobotę, tj 2.07 kole 18 możemy wystartować :).
A to przygotowania, czyli Ineska pędzi bimber ;p :
inesqus bimbrovnicus
Nephandi zebrał zezwłok i wrócił do Rotterdamu... czyli end of solófkas w wampiras. Oj będzie mi sesyjek rpg brakowało. Przy okazji zapomniała pierdoła o ładowarce do laptoka. Żaden problem odesłać. Gdybym tylko przewidziała masakryczne ceny Poczty Polskiej... Ciągle zapominam, że UE to nie jedno państwo, a poczta liczy masakryczne oplaty za wysyłki "zagraniczne"
BTW Brałam udział w akcji dla pogan w spisie powszechnym, jednak ku własnemu potężnemu rozczarowaniu, trafilam na skróconą wersję spisu i nikt mnie o wyznanie nie pytał. W ramach pytania o narodowość też nie bardzo miałam wybór, bo czuję się narodowości europejskiej po prostu, a takiej opcji nie przewidzieli... Widać mam przeciwne tendencje niż reszta narodu, która raczej zacieśnia narodowość lokalnie
Australijskiej Kuzynki nie udało mi się jednak zobaczyć. W ostatniej chwili zdecydowała sie na jedyny termin, w jakim akurat byłam na mur potrzebna w gabinecie... kilka dni wcześniej albo później nie byłoby problemu :/. I jeszcze mama załapała się na szpital. Nie to żebym była do czegoś potrzebna mamie, tylko jestem przymurowana do chaty z racji kociarstwa.
A Ineska wynegocjowała podwyżkę. Ponoć 200 zł. Sie zobaczy :).

skomentuj (4)